wywiady i prasa

12.06.2009, CZY SĄ NA ŚWIECIE ZWYKŁE CUDA?

"...Wreszcie można zobaczyć człowieka jako całość - - nie tylko je i bawi się, ale też płacze, kocha i nienawidzi...i sięga, gdzie wzrok niepotrzebny... Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu..."

Rozmawiała: MARZENA JURACZKO

2006

 

 

„Zwykły cud" - to tytuł Pana najnowszej płyty. Czy są na świecie zwykłe cuda?

 

My jesteśmy tymi zwykłymi cudami - nigdy nie było, nie ma i nie będzie takiego okazu, jak każdy z nas. Przynajmniej czasami warto się nad tym zastanowić. Jesteśmy też bardzo zwykli - nawet najwięksi tego świata są czasami zwykli, nieumiejętni, głupawi, niedobrzy. Żeby więc zbalansować - ująłem to w „Zwykły cud".

A Pan, jakim Pan jest „zwykłym cudem"?

Jestem emocjonalny, to główna cecha mojej rodziny od co najmniej czterech pokoleń. Jesteśmy przez to wyraźni.

Pan jest wyraźny także jako artysta...

Wyraźnym się bywa, tak, jak bywa się artystą. Staram się, żeby moja muzyka była wyraźna, pełna dobrej energii i nadziei. I żeby to wszystko było dobre.

 

O tym jest utwór „Angel-a (będzie dobrze)", którą nagrał Pan z Pauliną Przybysz z zespołu „Sistars".

 

Tak, to jest to! Piosenka nawiązuje do filmu Luca Bensona-poznać się , pokochać i umieć wtedy pokochać kogoś... "...miłość jest jak tlen..."

Porozmawiajmy przez chwilę o duetach, które znalazły się na płycie „Zwykły cud" - jest ich kilka, m.in. z Anną Marią Jopek.

Marek Niedźwiecki powiedział mi kiedyś, że czeka na moją płytę z kobietami . Być może kiedyś nagram taką płytę, na każdej z moich poprzednich płyt były duety: z Lorą Szafran, z Grażyną Łobaszewską, z Kayah, z Miką Urbaniak. Teraz zaprosiłem niezwykłą Paulinę Przybysz i Annę Marię Jopek. Cenię Anię, lubię jej świat, nie tylko ten muzyczny. Zaśpiewaliśmy piosenkę „Czekaj na wiatr" - zawsze warto poczekać na dobry wiatr, bo wtedy uleci się wyżej. Sam tego doświadczyłem - to wiem (śmiech)...

Jest też duet z raperem Mezo - piosenka „Kiełbie we łbie"...

Hip-hop zawsze kolaborował z moimi ulubionymi gatunkami - soulem i funky. Ponieważ jestem „rytmiarzem" , to naturalne , że szukałem takich związków. Cieszę się ze spotkania z Mezem - jest wyjątkowy - mało jest tak szczerych i pozytywnie myślących ludzi jak on...

 

A Liroy?

 

Liroy dał mi pomysł na konstrukcję utworu - tak powstała piosenka „Ciemność oślepia".

 

Jak to - ciemność oślepia?

 

To kolejny tytuł, który zawiera paradoks.

(śmiech) Lubię paradoksy. Takie jest życie. Na skraju paradoksu czai się najkrótsza droga do złapania sensu.

 

Słuchając Pana muzyki można zauważyć, że człowiek, jego wnętrze - to tematy szczególnie Panu bliskie. Czy w dzisiejszym świecie duchowość może być jeszcze interesująca?

 

Tak, przecież to naturalne, od początku świata tak było, ludzie zawsze interesowali się swoim wnętrzem. Cywilizacja krajów zachodnich, która niedawno zmęczyła się konsumpcjonizmem, już dawno wyruszyła na poszukiwanie duchowości. W tej chwili jesteśmy zachłyśnięci tym, co nam Zachód przyniósł w sferze materialnej, jeszcze nie zauważamy, jak ważna jest duchowość. Ale na szczęście zachowaliśmy to, co było „przed" konsumpcjonizmem. My mamy już podstawę. Myślę, że bardzo fajnie, że duch, dusza i ciało stały się modne, że mówi się o tym w mediach. Wreszcie można zobaczyć człowieka jako całość - - nie tylko je i bawi się, ale też płacze, kocha i nienawidzi...i sięga, gdzie wzrok niepotrzebny... Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

 

powrót