wywiady i prasa

15.01.2012, Gazeta Głos Poznański 2012

1. Dlaczego swą najnowszą   płytę nagrałeś niemal w całości po angielsku.

2. Co decydowało o doborze gości na płycie ?. Powiedz coś więcej o Wendy Waldman.

 

 

Nie zamierzałem nagrywać po angielsku. Prawie 5 lat wstecz spotkałem amerykańską artystkę, producentkę, twórczynię paru światowych przebojów - Wendy Waldman, która przybyła do Polski w celu napisania paru piosenek z polskimi twórcami. Poszło nam jak z płatka i już pierwszego dnia mieliśmy całą piosenkę. Postanowiliśmy napisać ich więcej, i po dwóch latach mieliśmy materiał na płytę, po angielsku, bo tak się porozumiewaliśmy. Ta płyta to owoc międzynarodowej współpracy, grają i śpiewają na niej ludzie z Polski i ze Stanów, biali   i czarni ( Life Choir- czarny chór z Los Angeles ). Śpiewają w duetach Wendy Waldman i Basia Trzetrzelewska. Nagrywaliśmy w Polsce i w Stanach i w Londynie. Dbaliśmy o każdą opowieść, każdy dźwięk i słowo, trudno byłoby to przekładać, dlatego zostało po angielsku.

 

 

3. Wendy to nie pierwszy twój duet. Wcześniej śpiewałeś m.in. z Edytą Górniak. Jak oceniasz tamtą wsółpracę?

 

Ocenia się po owocach - owoce były dobre. Lubię bardzo duety, są inspirujące i zawsze zaskakują unikalnością drugiego człowieka. To rozwija, uczy dyscypliny, współbrzmienia i współtowarzyszenia w pracy i w życiu. To cenne doświadczenie.

 

4. Czy uważasz, że aktualnie  jest zapotrzebowanie na muzykę rozrywkową z Polski i polscy wykonawcy mają szansę na zrobienie światowej kariery?

 

To skomplikowane. Zawsze jest zapotrzebowanie na dobrych artystów operowych, jazzowych - czyli talenty i środowiska, które je obierają. Z popem jest tak, że niekoniecznie najlepsi, ale najlepiej wylansowani . Do tego potrzebna jest machina i duże pieniądze, to jasne. Więc nie ma co się napinać, trzeba robić swoje i - tak jak ja - cieszyć się przygodą życia. Jeśli zdarzy się coś ponad to - będę niemniej szczęśliwy.

 

 

5. Który styl jest ci najbliższy?

 

Jestem muzykiem, to moja prawdziwa pasja. Śpiewałem na festiwalach popowych , jazzowych, muzyki współczesnej, z zespołami, bigbandami, orkiestrami symfonicznymi, a'capella...Inspirując się różnymi stylistykami komponowałem piosenki , aranżując i produkując- zawsze z szacunkiem dla muzyki i muzykowania. Nie ograniczam się do stylu, staram się raczej o jakość , żarliwość i opowiadanie. Zawsze wzrusza mnie to, co płynie z duszy, zwłaszcza, jeśli poparte  jest wielkim talentem.

 

 

6. Jakie są i jakie były twoje wielkie amerykańskie fascynacje  muzyczne?

 

Czarna muzyka soul, gospel, r&b, blues, funky, jazz - od klasyków, po współczesność. Ostatnio penetruję biały folk, z fascynacją odkrywcy. wiele tam pięknych rzeczy....

 

 

7. Byłeś swego czasu wykładowcą  Wydziału Pedagogiczno-Artystycznego UAM w Kaliszu. Czy nadal prowadzisz zajęcia?. Jakie swoje doświadczenia przekazujesz studentom i czego od nich wymagasz?

 

To wydział pedagogiczny, więc najważniejsze było przygotowanie ich na spotkanie z talentami u dzieciaków i podstawowa, a praktyczna umiejętność pomagania w rozwoju. Na własnej skórze musieli poznać, co to emisja głosu, rozśpiewywanie, rozszerzanie skali głosu, interpretacja tekstu i muzyki, dykcja i praca nad intonacją , barwą, artykulacją. Przede wszystkim zaś chciałem im otworzyć głowę i serce, wrażliwość na każdą muzykę i człowieka, cieszenia się z wolności i radości, jaką może dać muzykowanie. Robiliśmy warsztaty rytmiczne- to duży brak w polskim szkolnictwie muzycznym, uczyliśmy się podstaw improwizacji. Oraz penetrowaliśmy polską muzykę ludową , śpiewając zespołowo i unisono i poznając własne korzenie - nieznane większości polskiej inteligencji.

 

 

8.  Jakie są twoje plany na rok 2012?

 

Promocja płyty "SIGNS", koncerty i praca nad kolejną płytą z Wendy Waldman.

 

 

Rozmawiał: Marek Zaradniak

powrót