wywiady i prasa

07.12.2011, Gazeta Głos Szczeciński 2011

  1. Pierwsze Pana nagranie, to nagranie dla Polskiego radia Szczecin w 1984 roku. Rok później wygrana w konkursie Debiutów w Opolu. I tak rozpoczęła się Pana kariera muzyczna. Jak kojarzy się Panu Szczecin? (chodzi mi tu o takie trochę pogłaskanie szczecińskiej publiczności)

 

Szczecin to moje dwie „pierwsze” miłości : pierwsze zarejestrowane w studiu dźwięki z zespołem Funk Factory , a potem nagrywanie płyty ze szczecińskim chórem Deus Meus, dzięki któremu pokochałem Szczecin i Szczecinian. Jest jeszcze- teraz w Warszawie - Dorota Szpetkowska i mieszkający w Los Angeles Władek Juszkiewicz . Cieszę się tymi przyjaźniami do dzisiaj i jestem za nie wdzięczny waszemu miastu . Zawsze spotykały mnie tu dobre rzeczy.

 

  1. Najwięcej fanów zdobył Pan "Dumką na dwa serca". Czy nadal ta piosenka "gra Panu w sercu"? Dlaczego?

 

Jasne , że gra ! Pięknotą swą uwiodła nie tylko mnie, ale  wielu Polaków i zagraniczniaków też. Dumnym z dumki.

 

 

  1. Dumkę zaśpiewał Pan z Edytą Górniak. Chciałby pan jeszcze z kimś zaśpiewać w duecie? Z kim?

 

Lubię śpiewać i lubię tę pasję  z innymi dzielić, dlatego ciągle nagrywam jakieś duety. Mam wiele marzeń , ale lubię o nich mówić, kiedy już się spełnią.

 

 

  1. Właśnie zakończył Pan pracę nad nową płytą "Signs". Czym ona się różni od poprzednich, o czym ona jest, co Panu teraz "gra w sercu"?

 

Ta płyta – to jedno ze spełnionych marzeń. Z Wendy Waldman. Artystką i producentką z Los Angeles, napisaliśmy wspólnie i wyprodukowaliśmy 14 piosenek- mój drobny tribut dla amerykańskiej kultury muzycznej, inspiracja różnymi jej tworami. Grają na niej w większości amerykańscy, ale też polscy muzycy, śpiewa czarny chór „ Life Choir” z Los Angeles , oraz w duetach : Wendy Waldman i Basia Trzetrzelewska. Płyta powstawała głównie w Kaliforni, w przyjaznej, pełnej akceptacji i szacunku   atmosferze . Tę przestrzeń- nie do kupienia za żadne pieniądze – na tej płycie można usłyszeć. Starałem się o każde słowo i każdą nutkę. Cieszę się z niej bardzo.

powrót