wywiady i prasa

12.08.2010, Gazeta Ziemia Kaliska 2010

...marzenia się spełniają - tegom pewien - trzeba tylko zaufać Dawcy Marzeń, bo czasem to trwa - sami musimy być na to gotowi!...

Od momentu, gdy stawiałeś pierwsze kroki na scenie minęło 25 lat. W muzyce próbowałeś wielu różnych brzmień i stylów: jazz, soul, blues, gospel. Z którym z nich zżyłeś się najbardziej?


Muzyka i muzykowanie to moja wielka pasja. Nie wyróżniam gatunków, inspiruję się nimi, próbuję - jak nowych, innych smaków, z 
ciekawością odkrywcy i dziecka. Przyrządzam tak, jak mnie najlepiej smakuje, ale staram się o komunikatywność. Śpiewałem standardy jazz, soul, śpiewałem muzykę współczesną, klasykę, piosenki, które często piszę sam. Jednak najpełniej śpiewam, inspirując się muzyką soul i gospel, to daje mi wyjątkową przestrzeń.


Czy Twoim zdaniem sam talent wystarczy, aby z młodego obdarzonego nim człowieka, narodziła się gwiazda? Jak to było w Twoim przypadku? Ile zawdzięczasz sam sobie, własnej pracy wykształceniu, a ile szczęśliwym zbiegom okliczności?

 

 

No cóż...talenty się dostaje, to prezenty od Dawcy talentów, każdy z nas jakiś ma. Trzeba go odkryć i zgodzić się na niego, hołubić, rozwijać, pracować, być wiernym sobie i nie rozmieniać się. Trzeba mieć szacunek dla spotykanych ludzi- nauczycieli, przyjaciół, współpracowników, wielbicieli i dla samego siebie . Trzeba się harmonijnie i wszechstronnie rozwijać - i ciało i duszę - i opowiadać o tym, najlepiej , jak się potrafi. O zbiegu okoliczności mówi się, że Bóg występuje wtedy incognito - takich zbiegów doświadczam, z przyjemnościa zresztą.Wiele zawdzięczam ludziom, którzy od dzieciństwa, w Kaliszu, mieli na mnie wpływ: mojej rodzinie - szczególnie mojemu kochanemu dziadkowi Mieczysławowi Minickiemu, nauczycielom z podstawówki nr 8, z liceum Kopernika, kaliskim bibliotekom i placówkom kulturalnym, empikowi, naszemu teatrowi, kinom - nieodżałowanej Syrence, Stylowemu, Oazie i Kosmosowi - bo wtedy w Kaliszu były cztery kina... to były moje okna na świat - efekt pracy wielu Kaliszan. Zawdzięczam dużo takim niezwykłym ludziom jak pani Lidia Małachowicz i pan Rubiński, którzy mnie rozumieli, dawali mi siłę i zachęcali, żebym szedł dalej i dalej. Brakuje mi ich...i brakować będzie zawsze.
A dzięki Akademii Muzycznej w Katowicach, wrocławskiemu zespołowi Funk Factory, Jackowi Cyganowi i Krzesimirowi Dębskiemu, którzy podarowali mi "Przyszli o zmroku" - wygrałem opolskie debiuty i moje życie zawodowe zaczęło toczyć się swoim torem.

 

Wśród Twoich muzycznych dokonań jest wiele utworów śpiewanych w duetach ze znanymi wokalistkami. Z którą z artystek współpraca była dla Ciebie najbardziej inspirująca?

 

 

Moje duety idą tropem muzycznym i przyjacielskim. To przygoda spotkać się z kimś w jednej, krótkiej piosence-a z całym artystycznym doświadczeniem, osobowością, jawnością zachowań, przeżyć, interpretacji. Szczególnie, kiedy to moja piosenka. To wiele uczy i inspiruje.


Twoim marzeniem była od dawna realizacja wspólnych projektów muzycznych z najlepszymi myzykami amerykańskimi. Teraz to marzenie się spełnia. Wkrótce ukaże się płyta nagrywana w Polsce i w USA. Czym zaskoczysz swoich fanów?

 

 

Nigdy nie zamierzam zaskakiwać - zawsze zamierzać wzruszyć, podzielić się swoimi odkryciami, dać nadzieję, zainspirować. Marzenia się spełniają- tegom pewien- trzeba tylko zaufać Dawcy Marzeń , bo czasem to trwa - sami musimy być na to gotowi ! Między Kaliszem a Los Angeles jest jakieś trzydzieści lat wypełnionych moją długą, często samotną drogą do różnych celów , samorozwoju, uczenia się od innych , pracy w radości i trudzie, przechodzenia samego siebie i zaufania. To nauczyło patrzeć na ludzi i świat z dystansem , odróżniania , spotykania i pracy z fajnymi ludżmi , również zza granicy. Polubiliśmy się , doceniamy swoje umiejętności w pracy i w życiu, mamy te same pasje i entuzjazm - wtedy nie ma granic i języków - mam to szczęście.


Słuchając Twoich ostatnich piosenek, wielbiciele twierdzą, że słychać w nich Szcześniaka radosnego, szczęśliwego, może zakochanego....Czy to właśnie jest ten etap w życiu w którym czujesz się spełniony jako artysta, szczęśliwy?

 

 

To dla mnie zdecydowanie dobry czas , każdemu takiego życzę.Oczywiście - łyżka dziegciu też jest, jak trzeba.


Niektóre gwiazdy odcinają się od przeszłości, miejsc rodzinnych. Ty, przeciwnie, podkreślasz związek z Kaliszem. A teraz w roku obchodów jubileszu 18 i pół wieku istnienia Kalisza chcesz promować rodzinne miasto, nagrywając w nim teledysk do jedynej polskojęzycznej piosenki z nowej płyty. Jaki Kalisz chciałbyś pokazać Polsce, Europie, światu?

 

 

Chciałbym pokazać Kalisz taki, jaki jest - dla mnie - piękny .Mam tu swoje miejsca , swoje piekła-niebka, swoje malutkie sanktuaria i sentymentalia. Mieszkam poza Kaliszem większość życia, w różnych miastach, ale zawsze na pytanie- skąd jesteś?-odpowiadam, że z Kalisza, bo czuję się i jestem Kaliszaninem , luuubię nim być . Mam tu czteropokoleniową , kochaną rodzinę, przyjaciół , ulubione miejsca dla duszy i ciała , znam i lubię naszą zadziorną mentalność i czuję się tu , jak w domu. właściwie - to jest mój dom. I przyjeżdżam tu tak często, jak mogę. Zawsze - na święta. Parę lat temu chciałem nawet przenieść się i stworzyć takie kulturotwórcze miejsce w środku miasta, ale władze nie dały mi możliwości , możę kiedyś....ale na złe to nie wyszło , bo pewnie nie wylądowałbym wtedy z płytą w Los Angeles . Ale do Kalisza i tak kiedyś wrócę, tak czuję.

 

Piosenka, do której teledysk powstanie w Kaliszu nosi tytuł ,,Rzeczy zmieniają się'' . A Ty sam, jako dojrzały już artysta, jak bardzo zmieniłeś się od czasu, gdy przemierzałeś kaliskie ulice z walkmanem na uszach? Co jest dzisiaj dla Ciebie w życiu najważniejsze, poza muzyką oczywiście?

 

 

"Rzeczy zmieniają się" - to prawda, Kalisz też bardzo się zmienia- odmłodniał za sprawą studentów, dynamizuje się, rozkwita, będzie miejscem, które ci młodzi ludzie zapamiętają na zawsze - również dlatego warto im pomagać w rozwoju. Ja też się zmieniam, Stany przewietrzyły mi trochę głowę i duszę, mam nowe pomysły , energię i inspiracje. Będąc kilkunastolatkiem słuchałem gospel i soul, chodząc ulicami Kalisza i marząc , żeby kiedyś ... pracować z takimi ludźmi - i spełniło się , nawet nadspodziewanie... może nawet kiedyś z nimi do Kalisza przyjadę, kiedy znajdę sponsora(śmiech). Szczęściem - nie zmieniłem się wiele, oprócz lat , doświadczeń i dojrzałości , mam ten sam entuzjazm i pasję.

 

Zapowiadasz udział w jubileuszowym koncercie, który odbędzie się w Kaliszu pod koniec lata. Śpiewając dla kaliskiej publiczności, czujesz, że jesteś po prostu u siebie, na własnym podwórku?

 


Cieszę się bardzo, że będziemy świętować razem jubileusz miasta i mój .Mam nadzieję, że przyjmą zaproszenie goście, którzy z Kaliszem i naszym regionem byli czy są związani i zrobimy razem coś wyjątkowego dla wszystkich Kaliszan . DO zobaczenia !

 

powrót