wywiady i prasa

12.06.2009, JESTEM OD NADZIEI

"...co leży na dnie ludzkiego serca - dobroć, miłość, szczerą radość ... To w nas jest..."


Rozmawiał : ks. Waldemar Packner

 

Jak określiłby Pan swoją muzykę?


Prostą, prosto z serca i poukładanych myśli.


Pański repertuar jest różny - od popu i soulu do piosenki religijnej. O czym Pan śpiewa?

 

Opowiadam o sobie, o tym, co zauważam w świecie, co dzieje się wokół mnie. Śpiewam o ludziach i o tym, co ludzkie, co nas spotyka, z czym borykamy się w codzienności. Śpiewam także o odkrywaniu wielkich tajemnic i o tej największej Tajemnicy, którą jest Bóg.


Podczas koncertów często mówi Pan o Bogu. Kim On jest dla Pana?


Jest mi trudno mówić, bo słowa są niedoskonałe, a On jest doskonały. On jest nieogarniony, tylko za pomocą symboli i znaków możemy o Nim mówić i Go dotykać. Mam ogromny szacunek wobec Niego, ogromną pokorę i bardzo Go lubię.


Czasem słyszy się opinie, że człowiekowi coraz mniej potrzebny jest Bóg.


Dla mnie najważniejsze jest to, że w Biblia mówi dokładnie jaka jest rzeczywistość, jak została określona. Jest Bóg, który tak poukładał świat, aby człowiekowi było lepiej niż gorzej. Dla mnie to przekonanie nie jest tylko religijne, ale wynika z opisywania rzeczywistości. Dla własnego dobra człowiek musi odkrywać rzeczywistość taką, jaka ona jest naprawdę. Inaczej będziemy balansować pomiędzy złudzeniami a absurdem.


Większość Pańskich utworów tchnie optymizmem i radością życia. Czy tak postrzega Pan świat.


Śpiewając staram się przekazać słuchaczom przesłanie. Skupiam się na nim. Moje utwory nie są tylko pogodne, choć takie wrażenie można odnieść po koncertach. Nawet, gdy mówię o trudnych rzeczach, zawsze staram się pokazać- nadzieję. Powiedzieć, że ona jest, czasem wbrew wszystkiemu co człowiekowi przyniósł los. Z tych trzech - wiara, nadzieja i miłość właśnie ona jest pierwsza. Wiara i miłość rodzą się z nadziei. Ja jestem od nadziei.


Jest Pan jednym z czołowych polskich wokalistów.Co daje artyście koncert dla kilkudziesięciu niepełnosprawnych dzieci?


Sam z takich koncertów najbardziej się cieszę. Budzą we mnie najłatwiej dziecko, które jest we mnie. I tego nie chciałbym stracić świeżości i braku cynizmu, które każde dziecko w sobie posiada. W bezwzględnym i wyrachowanym świecie trzeba budzić to, co leży na dnie ludzkiego serca - dobroć, miłość, szczerą radość ... To w nas jest, tylko często przywalone szarą codziennością.
Dziękuję za rozmowę.

 

powrót