wywiady i prasa

12.06.2009, KONGLOMERAT WRAŻLIWOŚCI

Z Pańskiej muzyki płynie radość, ciepło, nostalgia. Z natury jest Pan takim delikatnym mężczyzną? To Panu w duszy gra?

 / Info&Tips

Rozmawiała: Kamilla Bourguois

 

Z Pańskiej muzyki płynie radość, ciepło, nostalgia. Z natury jest Pan takim delikatnym mężczyzną? To Panu w duszy gra?


To pewnie konglomerat wrażliwości, umiejętności i poczucia misji, tak myślę. Mam dużą pojemność, mieszczę w sobie dużo siły i pozytywnej agresji oraz - pewnie stąd pani opinia-nie wstydzę się wyrażania męskich uczuć, tej opiekuńczej delikatności, zachęcania i refleksyjności, może dlatego...

 

Mówi Pan dużo o Bogu, o jego wielkości, chciałby Pan naprawiać świat?

 

Jasne, trzeba naprawiać, jest co.

 

Czuje się Pan mostem pomiędzy niebem a ziemią?

 

Składamy się z trzech części: ciała, duszy-czyli umysłu i emocji oraz z ducha. To jest dopiero cała rzeczywistość. Jeżeli to „mostuje" mnie-to trochę tak.

 

Nie myślał Pan o tym by zostać księdzem, misjonarzem?

 

Wystarczy dobrze żyć. I codziennie się starać.


Mówi Pan też o tym, że nie ma nic ważniejszego od Boga, a rodzina, bliscy, więzi... Co jest jeszcze dla Pana ważne?

 

Myślałem o hierarchii wartości -to, co jest dla ciebie najważniejsze, jest twoim bogiem, przenika wszystkie dziedziny twojego życia. Dla mnie najlepiej żeby na miejscu boga był Bóg. Potem rodzina, bliscy, praca etc.

 

„Święty w tyłek kopnięty", skąd taka opinia o sobie samym?

 

Trochę mi się dostało medialnie z powodu zbytniej szczerości. To ciągle dla mediów dziwne, że artysta mówi o Bogu Biblii, jednocześnie widać, że inne religijności np. buddyzm czy zen są świetnie tolerowane. Chodzi zapewne o skojarzenia, obiegowe opinie na temat - Polak -katolik-prawicowość. Ja nigdy nie byłem przedstawicielem żadnej denominacji religijnej, partii politycznej, etc. Jestem przedstawicielem samego siebie, mam jedno życie i nie plasuję się w tym co modne i korzystne - idę w to ,w co wierzę. Za to, okazuje się, drogo się płaci.


Muzyka, jaką Pan proponuje odbiera pewien krąg słuchaczy, jest odzwierciedleniem „ wrodzonego indywidualizmu" - to Pańskie słowa. Godzi się Pan z tym faktem, że nie trafia do mas? - Czym jest dla Pan muzyka?

 

Na każdej z moich płyt są piosenki, które mogłyby być masowe, gdyby machina mediów je tam umieściła. To są jednak ogromne interesy, ludzie i firmy ostro ze sobą konkurują i forsują tzw. „swoich". Tak jest w każdej branży, widocznie nie miałem jeszcze odpowiednich wydawców i menadżerów, może z wyjątkiem „Dumki na dwa serca".

 

W którym momencie przeszedł Panu apetyt na tak zwaną szybka, kompromisowa karierę?

 

Od razu, od wygranych opolskich Debiutów '85. Po bisie na głównej scenie uwierzyłem, że jeśli robię coś przekonaniem, nawet jeśli trudne, i media to udostępnią-mogę liczyć na artystyczną akceptację . Później już nie chciałem robić byle czego.

 

Co jest złego w byciu popularnym piosenkarzem, co według Pana się po drodze zatraca?

Wydaje się, że przez swój indywidualizm jest Pan człowiekiem wolnym, buntownikiem?

 

To prawda, tylko nie o bunt chodzi-nie chcę przeciwstawiać się ludziom i ich ideom-chcę po prostu mówić o swoich „zwykłych cudach", o dobru, pięknie i miłości, nawet jeśli to wbrew obiegowym opiniom i modnym trendom, nawet za cenę niezrozumienia przez ludzi mediów.

 

Nie czuje się Pan osamotniony w świecie show businessu, gdzie modne jest „parcie na szkło"?

 

W pewnym sensie to moja praca, a przyjaciół wiernych mam spoza. Czasem parcie na szkło jest ok., zależy od motywacji.

 

Czeka Pan na propozycje, czy spokojnie idzie przed siebie? Zabiega Pan o reklamę, promocję? Bywa na bankietach?

 

Wszystkiego po trochu, żeby nie stać się kukłą pozującą na wyjątkowość.

 

Trochę Pan również podróżował - koncertował dla Poloni. Czuje Pan, że jest ona Pana złakniona, jak odbierana jest Pańska muzyka za granicą?

 

Za mało mnie w mediach, żeby Polonia była złakniona. Niewiele mogę na to poradzić.

 

Czego słucha Pan na co dzień? Co Pana inspiruje?

 

Słucham wiele, nie ograniczam się stylistycznie. Inspiruje mnie to , co przeżyję , codziennie.

 

Co śmieszy, a co smuci?

Gdzie doładowuje Pan swoje akumulatory?

 

Źródła: bliscy, przyroda i słuchanie. Bo „wiara pochodzi ze słuchania"

 

Za co kocha Pan życie? Jakie najpiękniejsze dary Panu przyniosło?

 

Powiem szczerze-nie umiałbym życia i człowieka docenić bez Boga. Jestem wdzięczny i dumny, że to już wiem.

 

W jakim kierunku Pan zmierza, czego usiłuje Pan na niwie muzyki jeszcze dotknąć, gdzie czeka spełnienie?

 

Plany? Może nie plany, ale wiele pomysłów:
1-chciałbym nagrać śpiewany już od paru lat projekt ze standardami jazz, soul, blues z jazzowym trio
2- nagrać polskojęzyczną wersję „Mesjasza" Haendla w wersji nieklasycznej,
3-nagrać napisane dla mnie kompozycje współczesne i wykonać je na np. Warszawskiej Jesieni,
4-zarejestrować kiedyś z orkiestrą symfoniczną program z moimi piosenkami i wieloma duetami.

 

powrót