wywiady i prasa

07.10.2014, Kurier GTF

 

Spełnianie marzeń jest jedną z najważniejszych rzeczy w życiu.


Kiedyś śpiewał o tym, że jest „luźny niczym niebieski ptak”. Choć od tamtej pory minęły lata, a młodzieniec jakim wówczas był dawno przemienił się z niebieskiego ptaka w odpowiedzialnego mężczyznę, luz pozostał – w pakiecie z poczuciem humoru i życzliwością dla drugiego człowieka. Wokalista, kompozytor , autor tekstów– Mietek Szcześniak.

Swoją karierę rozpocząłeś już jako dziecko. Co pamiętasz z tamtych czasów?


Pamiętam wielką przyjemność. To nie była kariera, a spełnianie marzeń. Zupełnie tak , jak będąc dzieckiem marzy się aby być strażakiem albo policjantem. Ja marzyłem, żeby być śpiewakiem. Jako sześciolatek śpiewałem z zespołem „Ikary”. Na całe szczęście nie był to czas, kiedy lansowało się dzieci w mass mediach, dlatego traktowałem to moje śpiewanie jako wielki przywilej. Mogłem śpiewać z prawdziwymi muzykami!


Kilka lat później otrzymałeś nagrodę im. Anny Jantar za piosenkę „Przyszli o zmroku”. Był to Twój debiut festiwalowy. Zastanawiam się, czy dziś byłoby Ci łatwiej?


Każde czasy mają swoje dobre i złe strony. Nie chciałbym dzisiaj debiutować. Myślę, że tamten czas, mimo kiepskiego systemu politycznego i społecznego, był dla debiutujących artystów bardziej przyjazny i wyraźny. Wyobraźmy sobie sytuację, że dzisiaj debiutuje Grażyna Łobaszewska, Krystyna Prońko,Ewa Demarczyk albo Staszek Sojka. Które z mediów by ich przygarnęło? Które udostępniłoby ich twórczość? Myślę o potężnej komercjalizacji i formatowaniu, które nam teraz królują. Publiczność nie ma możliwości wyboru rodzaju muzyki , artystów, którzy przecież dla nich tworzą swoją sztukę, bo największe mass media pokazują zaledwie malutki wycinek tej sceny. I przycinają wszystko , jak żywopłot.


Sądzisz, że jest to efektem polityki stacji telewizyjnych i radiowych? Może po prostu mamy mniejszą wrażliwość, w związku z czym ci, którzy chcą zaistnieć w szołbiznesie, wolą wstrzelić się w gust masowego odbiorcy? Piosenka na trzech akordach z banalnym tekstem ma dziś większą szansę stać się przebojem od czegoś, co jest ambitne…


Jest wiele prostych piosenek, które stały się przebojami goszczącymi w głowach i sercach ludzi, bo zostały dobrze i zgrabnie napisanenp : Młynarski, Osiecka. Dyskusyjna jest wyłącznie forma tej prostoty czyli to, na jakim Jest poziomie . Mass media zaniżają ten poziom, kreując odbiorcę, który – mając ukształtowane zaniżone gusta – nie wybiera rzeczy prostych, tylko „prostociznę”.


Skoro tak, gdzie należy szukać, by znaleźć prawdziwą muzykę?


Ludzie sami znajdują takie drogi. Szkoda, że nie mają szansy dowiedzieć się, że pracujemy, że robimy dla nich fajne rzeczy, bo między nami – artystami, a publicznością stoją zawsze media.


Na szczęście jest jeszcze Internet, choć i on może być zarówno kopalnią wiedzy, jak i czymś w rodzaju kosza na śmieci. Jak obierasz to medium? Czy może być alternatywą dla telewizji? Czy artyści mogą świadomie dotrzeć do swojej publiczności poprzez sieć? Czy raczej jest to loteria na zasadzie: kliknę, a nuż mi się spodoba?


Internet jest już medium alternatywnym wobec telewizji – szczególnie dla młodszego pokolenia. Nie da się jednoznacznie określić, w jaki sposób sieć oddziałuje na ludzi. Wiele zależy od wieku i możliwości osób, które odbierają media, w tym również Internet. Socjologowie stwierdzili, że w krajach postkomunistycznych, z powodu rewolucji informatycznej, pokolenie zmienia się co pięć lat. Skoro tak, mamy wiele pokoleń i tyle różnych podejść do sprawy. Internet ma oczywiście swoje minusy, ale doceniam, że pozwala komunikować się ludziom w wielu życiowych sprawach. Także tych, dotyczących duszy – a więc i muzyki.


Soul, który jest Ci szczególnie bliski, oznacza właśnie duszę. Zaczynałeś od łączenia go z popem. Po latach zostałeś wokalistą zespołu TGD. Śpiewasz i jesteś współzałożycielem grupy New Life M. Oba te zespoły określa się jako grające muzykę chrześcijańską, z racji tekstów. Czy coś takiego jak muzyka chrześcijańska w ogóle istnieje?


Czy Bach jest muzyką chrześcijańską? A „Pieta” Michała Anioła – czy jest rzeźbą chrześcijańską? (śmiech) Sztuka to sztuka. Ludzie – także spoza naszego judeochrześcijańskiego świata – zawsze tworzyli dziełka związane z duszą, religią. To naturalne, bo składamy się przecież z ciała i duszy. I jedno, i drugie jest fajnie wymyślone i ma takie swoje potrzeby. Nie ma dwóch światów. Nie ma dwóch rzeczywistości.


Co w dzisiejszej rzeczywistości jest największym osiągnięciem dla artysty?


To, żeby zagościć w wyobraźni odbiorców, w ich sercach i żeby ci odbiorcy chcieli mu towarzyszyć. Ja – podobnie zresztą jak wielu artystów na polskiej scenie – nieczęsto bywam w mediach, nie grywam wielkich tras koncertowych, ale każdego miesiąca gram kilka koncertów. Tak jest od wielu lat. Przychodzą na nie ludzie, którzy kupując bilety, chcą towarzyszyć mojej wyobraźni, wrażliwości, muzykalności, sposobowi przeżywania świata. Bywa, że pojawiają się trzy pokolenia. To największe osiągnięcie, najlepsza nagroda dla artysty.


Mimo, że – jak sam mówisz – nieczęsto gościsz na ekranach telewizorów, zdecydowałeś się przełamać ciszę medialną i pojawić w kontekście zupełnie innym niż Twoja muzyka. Obok m.in. Reni Jusis, Kasi Wilk czy Titusa z Acid Drinkers jesteś jednym z uczestników pierwszej polskiej edycji show „SuperSTARcie”, gdzie wokaliści wykonują piosenki w różnych gatunkach muzycznych. Co skłoniło Cię do wzięcia udziału w programie?


Powodów było kilka. Zgodziłem się , bo chodziło w nim o muzykę. Mierzenie się z tak różnymi gatunkami muzycznymi to ciekawe wyzwanie,dobrze jest wyjść ze strefy własnego komfortu - zaśpiewanie dobrze rocka, opery, musicalu czy hip-hopu - to nie byle co . Ważne – uczestników nie ocenia jury, a publiczność. Bycie gwiazdą w Polsce bywa trochę śmieszne i nie należy pozwolić sobie na zaśniedzienie. To po pierwsze. Po drugie – robię to przede wszystkim dla stęsknionej za mną w mediach publiczności, która mnie o to prosi. No i mam szansę opowiedzieć, że robię nowe płyty,m.in z moją muzyką do tekstów poety Jana Twardowskiego , którą nagrywam z brazylijskimi muzykami. Albo , że w Stanach nagrywam płytę z czarnym chórem.


Dzięki programowi możemy poznać Cię z zupełnie innej niż soulowa strony. Byłem zaskoczony, kiedy na YouTube zobaczyłem Twoje wykonanie piosenki „Jump” zespołu Van Halen. Pomyślałem sobie, że Ty i oni to dwie zupełnie różne bajki, ale kiedy zacząłeś śpiewać – obawy minęły. Zrobiłeś to zupełnie po swojemu.


W programie muszę się mierzyć z różną literaturą muzyczną. Wybrałem numer Van Halen, bo ma fajny przekaz. Pozytywny przekaz zawsze działa uzdrawiająco. Poza tym jest to jedna z niewielu „mocniejszych” kapel, którA się szczerze śmieje, bawi ,robiąc muzycznie dobrą robotę. Ikona nurtu rockowego. Zaśpiewałem po swojemu, bo zawsze jestem sobą. W każdym z gatunków będę starał się działać według tej zasady, mając szacunek dla stylu.


Muzyczna rywalizacja pokazuje, że można dać sobie świetnie radę, nawet jeśli piosenka nie zawsze jest dopasowana do nas niczym garnitur na miarę.


Jestem żywym człowiekiem – z krwi i kości. Mylę się i obawiam tak jak każdy. Tak jak każdy potrzebuję akceptacji. Sęk w tym, żeby odpowiednio podejść do każdej sprawy, której człowiek się obawia – zmierzyć się z nią. Tak jak śpiewaliśmy we wspólnej piosence z Mezem „Wstawaj! Musimy się zmierzyć ze światem”. Zazwyczaj tak podchodzę do wielu życiowych tematów. Największą tremę mam, gdy wykonuję własne piosenki. Wtedy gdy czekam na rezonans w sercach i w głowach ludzi, którzy mnie słuchają.


A gdybyś mógł wybrać inną profesję? Gdybyś nie miał namaszczenia, by być muzykiem? Co by to było?


Zawodów mogłoby być kilka. Wywodzę się z rodziny myśliwych, więc dobrze czuję się w lesie. Mógłbym być leśniczym. Jestem też zapalonym ogrodnikiem. Mam hektarowy ogród, który uprawiam pod rodzinnym Kaliszem. Interesuję się głównie drzewami. Znam się na tym i umiem to robić - mógłbym zakładać takie ogrody. Lubię to - bo to piękne i żywe. A oprócz tego mógłbym być także strażakiem…


Dlatego, że mógłbyś pomagać ludziom?


Tak. To ważne i potrzebne . Poza tym byłoby to spełnienie dzięcięcych marzeń, a spełnianie marzeń jest dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy w życiu!


 

powrót