wywiady i prasa

12.06.2009, MIECZYSŁAW SZCZEŚNIAK - WIEM, CZEGO CHCĘ...

"...Muzyka jest moją pasją, ja muszę śpiewać, komponować, pisać. Wiem, że gdybym tego nie robił, mogłoby się to niedobrze skończyć..."

Rozmawiał: BOHDAN GADOMSKI


Mieczysław Szcześniak, mgr sztuki wokalnej, jeden z najbardziej utytułowanych festiwalowo polskich piosenkarzy (Opole, Sopot, Bułgaria, Austria, Turcja, USA, Izrael), reprezentant Polski na Konkursie Piosenki „Eurowizja 99". Teraz wystąpił z powodzeniem na tegorocznym KFPP w Opolu i promuje swoją nową płytę „Zwykły cud".

12 czerwca ukazała się twoja nowa płyta „Zwykły cud". Jak długo kazałeś czekać swoim fanom na to CD?

 

Tylko 5 lat.

 

Ależ to strasznie długo!?

 

Musiałem dojrzeć i zdobyć motywacje, żeby ją nagrać -widząc, co się dzieje w mediach, nie bardzo mi się chciało zabrać do pracy.

 

Za to przygotowałeś ją bardzo starannie. Zaprosiłeś wielu znanych śpiewających gości. Czy dlatego, że lubisz duety?

 

Myślę, że to jedna z najbardziej inspirujących form współpracy z muzykami. Gości dobieram zgodnie z materiałem muzycznym. Jako muzyk lubię się inspirować różnymi gatunkami. Teraz postawiłem na R'N'B, to dla mnie przygoda i duża przyjemność. Do dwóch piosenek zaprosiłem Mezo. To jest artysta, przy tym fajny, mądry młody mężczyzna. On też zaprosił mnie na swoją nową płytę. Nagraliśmy już piosenkę „Wstawaj". Zaprosiłem też z zespołu „Sistars" Paulinę Przybysz. Skomponowałem piosenkę, która jej się spodobała. Każde z nas napisało swoją zwrotkę, a razem refren. Wyszło z tego przesłanie, że najpierw trzeba pokochać siebie, bo dopiero wtedy można się podzielić miłością z drugim człowiekiem, nawet z Aniołem, jak w filmie pokazał to Luc Besson.

 

Na płycie można posłuchać wspaniałych wokalistek: Beaty Bednarz i Patrycji Gola. Dlaczego nie ma Lory Szafran?

 

Beata i Patrycja, to niezwykłe wokalistki, wielkie głosy i wielkie osobowości. Bardzo im kibicuję. Zaśpiewały w piosence „O niebo lepiej" piękny chór ze mną. Nie było dobrej piosenki, na duet z Lorą. Myślę, że przy okazji następnej płyty, gdy będzie coś stylowego i pięknego, zaproszę Lorę.

 

Wszystkie trzy wokalistki stworzyły Trio „Big Stars". Podoba się tobie to nowe trio?

 

One naprawdę się tak nazywają? Ha, ha...Nie wiedziałem, jaką nazwę przyjmą. Jeżeli się na taką zdecydują, to będzie trafiona i odważna. One świetnie razem brzmią, to dobry pomysł.

 

Dlaczego na nowej płycie występujesz jako Miecz Szcześniak?

 

Miecz to skrót od Mieczysława, od tego są jeszcze takie zdrobnienia jak: Mieczu, Mieczyk, Mieczunio, Miecz. Będąc na międzynarodowych warsztatach muzycznych w Danii, na pytanie - co znaczy moje imię w ojczystym języku zorientowałem się, że jestem sławny od miecza i jestem szczęściarzem z nazwiska. Zabrzmiało to dumnie. Moje imię po polsku znaczy, to mnie odróżnia od globalnej wioski. Na całym świecie, nawet wśród Słowian nie ma takiego imienia . To imię dostałem po dziadku, a drugie imię- Wojciech- po pradziadku.

 

Dlaczego swoją płytę nazwałeś „Zwykły cud"?

 

Wydawało mi się, że będzie to najlepsze zamkniecie tryptyku „Czarno na białym", „Spoza nas", „Zwykły cud". Po drugie, moją największą przygodą w życiu jest człowiek. Każdy z nas bywa niemądry, pospolity i potyka się o samego siebie, ale bywa też mądry, unikalny i dobry, jak cud. Żeby był odpowiedni balans, bo wszystko ma swoją drugą stronę, nazwałem to „Zwykły cud".

 

Jak będzie przebiegała promocja tej płyty?

 

Promocja zależy od wydawcy płyty, czyli Polskiego Radia. Cieszę się z tej współpracy i liczę na nią. W ramach promocji jestem umawiany na wywiady do telewizji, radia i prasy. Mam nadzieję, że w czasie jej trwania dam z siebie wszystko.

 

W Opolu wstąpiłeś w koncercie wspomnień Marka Grechuty. Dlaczego nie w „Premierach gwiazd"?

 

Od wielu lat mam problemy z mediami, stacje radiowe nie grają moich piosenek, od kilku lat telewizja regularnie odrzuca moje pomysły na zrobienie programu telewizyjnego, a kiedy zgłaszam swoje piosenki na festiwale, zwykle nie są przyjmowane. Tak było i w tym roku, bo zgłosiłem premierową piosenkę, która nie została przyjęta. Idzie mi, jak po grudzie... ale nie narzekam.

 

Minęło 21 lat od twojego debiutu na festiwalu w Opolu. Czy nie zmarnowałeś tych lat i czy możesz czuć się artystą usatysfakcjonowanym?

 

Nie zmarnowałem. Z usatysfakcjonowaniem jest tak, że człowiek powinien się rozwijać, a powierzchowna satysfakcja usypia. Ciągle pracuję, fascynuję się, czekam na to, co będzie i myślę, że to najlepsze dopiero przyjdzie. Zaśpiewałem ogromną ilość koncertów, które nigdy nie były zarejestrowane. Powstawały wielokrotnie rzeczy, których szeroki słuchacz nie zna, a które we mnie stworzyły taką przestrzeń, że mogę się za moją pracę szanować.

 

Przez te 20 lat zawsze szedłeś za tym, co dla ciebie ważne w życiu. Nigdy nie zboczyłeś?

 

Ja nie jestem z tych, którzy rozmieniają się na drobne i mam tego potwierdzenie w ludziach. Zawsze wykonywałem muzykę soulową i torowałem drogę młodym ludziom, którzy przyszli po mnie. Mody się zmieniały i słyszałem różne sugestie. Myślę, że wiem, czego chcę i próbuję być mostem między jazzem, soulem a popem. Chcę też być mostem między sacrum a profanum, bo nigdy nie wystarczało mi określenie, że jestem artystą świeckim lub sakralnym. Człowiek składa się z trzech rzeczy: ciała, umysłu i emocji oraz z ducha. Ten trójnóg bez jednej nogi zawsze się przewróci. Myślę, że Artysta jest kompletny dopiero wtedy, gdy zajmuje się tymi wszystkimi częściami. W moim śpiewaniu, komponowaniu muzykowaniu, pisaniu i myśleniu, ja te rzeczy ze sobą łączę.

 

Czyli - jakim artystą chciałbyś być?

 

Chciałbym być artystą kompletnym, nawet, gdy to może za duże słowo jak na tę dość podkasaną muzę. Ale jeżeli piosenka towarzyszy naszemu codziennemu życiu i może mu pomóc, a nawet je zmienić, to spełniam dobrze swoją misję.

 

Muzyka zawsze była dla ciebie najważniejsza?

 

Muzyka jest moją pasją, ja muszę śpiewać, komponować, pisać. Wiem, że gdybym tego nie robił, mogłoby się to niedobrze skończyć.

 

Zmieniłeś swój wygląd zewnętrzny. Sam, czy przy pomocy stylisty?

 

Sam. Ja proponuję, słuchacze i telewidzowie odbierają.

 

W twoim życiu prywatnym też zaszły jakieś zmiany?

 

Chwilowo nie.

 

Teksty, które śpiewasz są bardzo osobiste. Jak bardzo?

 

Rzeczywiście są osobiste, choć nie zawsze związane z moim życiem. Przyglądam się życiu moich bliskich, analizuje je. Opisuję, co zobaczę i przeżyję . Zawsze opowiadam o prawdziwych ludziach.

 

 

 

powrót