wywiady i prasa

12.06.2009, O IMIONACH

"...Powiedziałem, że moje staropolskie imię oznacza "sławę od miecza". Zrobiłem duże wrażenie. W końcu to trochę jak indiański Siedzący Byk..." 

Gala, Nr 14/2006,

Rozmawiała Zofia Micyk

3-9 kwietnia 2006

 

Na nowej płycie występuje pan jako Miecz Szcześniak. Nie lubił pan Mietka?

 

 Nie zmieniłem swojego imienia. Miecz, Mieczu, Mieczyk to po prostu zdrobnienia od Mieczysława. Ludzie, których znam i lubię, mówią na mnie najczęściej Mieczu. Zawsze wolałem to od Mietka, z którego już chyba dawno wyrosłem.

 

Miecz brzmi trochę groźnie.

 

Takie mam imię, niektórzy się go boją. Kiedyś byłem na międzynarodowych warsztatach muzycznych w Danii. Zapytano nas wtedy, co oznaczają nasze imiona i nazwiska w ojczystych językach. Powiedziałem, że moje staropolskie imię oznacza "sławę od miecza". Zrobiłem duże wrażenie. W końcu to trochę jak indiański Siedzący Byk.

 

Jaka jest pana najnowsza płyta?

 

Pozytywna i taneczna. Nie bez powodu nazwałem ją "Zwykły cud". Dzięki muzyce każdy może opowiedzieć swoją historię, ja też. Jedna z piosenek nosi tytuł "Naiwni" - to laurka dla tych, których tzw. świat ma za naiwniaków, a to oni zdobywają szczyty nieosiągalne dla pragmatyków i to oni doświadczają cudu - bo cud jest dla nich czymś zwyczajnym.

 

Kiedy album ukaże się na rynku?

 

Nadal nagrywam, ale jestem już blisko mety. "Zwykły cud" objawi się w czerwcu, po festiwalu w Opolu.

powrót