wywiady i prasa

23.11.2011, PAP Life 2011

PAP Life: - 11.listopada premierę miała twoja najnowsza, pierwsza anglojęzyczna płyta „Signs”. O czym ona opowiada?

 

Mietek Szcześniak: - Szukam tych tytułowych znaków – w ludziach, zdarzeniach,w głowie i duszy. Chcę się uczyć, każdy dzień daje taka możliwość, Spiewam o tym z chęcią. Wendy myśli podobnie, patrzymy w te samą stronę w życiu i w muzyce. Płyta jest też moim drobnym hołdem dla amerykańskiej kultury muzycznej. Dlatego większość naszych piosenek została zagrana i nagrana oraz zmiksowana w Stanach, żeby osiągnąć prawdziwe brzmienia i feeling. Cieszy mnie okrutnie! Każda piosenka ma żyć własnym życiem, mieć swoją opowieść. Staraliśmy się ,żeby było prawdziwie i pięknie, bo tak warto.

 

PAP Life: - Płytę "Signs" nagrałeś z amerykańską producentką i kompozytorką Wendy Waldman. Jak zaczęła się wasza współpraca?

 

M.Sz.: - Spotkaliśmy się dzięki akcji „Poland, Why Not?”, którą rozpętał mieszkający na ziemi naszej Szkot – Brian Allan. Zaprosił kilku twórców piosenek z Ameryki do współpracy z polskimi muzykami. Odpowiedziało mu siedmioro ludzi, którzy pisali dla Celine Dion, Whitney Houston, czy - tak jak Wendy Waldman – dla Vanessy Williams.

 

PAP Life: - Zostaliście sobie z Wendy przypisani?

 

M.Sz.: - Oboje spóźniliśmy się – było zatem jasne, że będziemy razem pracować. Już pierwszego dnia zrobiliśmy całą piosenkę. Drugiego dnia - kolejną Było jasne, że świetnie nam się razem pracuje, rozumiemy się, myślimy i czujemy podobnie. Po dwóch latach podróżowania pomiędzy Polską a Los Angeles, gdzie mieszka Wendy, mieliśmy około 30 utworów. Wtedy postanowiliśmy zrobić płytę.

 

PAP Life: - Jak wyjazd do Stanów wpłynął na ciebie?

 

M.Sz.: - Jeździłem tam głownie pracować nad płytą, ale miałem też okazję pozwiedzać ciekawych ludzi. Przewietrzyła mi się bardzo głowa i dusza. Wielkim szczęściem jest spotkać muzyków, którzy wykazują, wydawać by się mogło czasem bezwarunkową, akceptację dla talentu i osobowości. Dojrzeli we mnie rzeczy, o których zapomniałem, że we mnie mieszkają.To mnie odważyło.

 

PAP Life: - Podobno w trakcie pobytu w Stanach zostaliście z Wendy członkami chóru gospel?

 

M.Sz.: - Na płycie „Signs” w trzech piosenkach nagrał partie wokalne afroamerykański chór z Los Angeles, „Life Choir”. Pracowaliśmy razem, zaprzyjaźniliśmy się i zostaliśmy zaproszeni do rodziny chóralnej – ja dojeżdżający, a Wendy na stałe. Tę grupę prowadzi H.B. Burnum - człowiek-legenda, który współpracował z takimi gwiazdami jak Aretha Franklin. Piękni ludzie, niezwykła społeczność. Nagrywałem też na ich płycie, a HB napisał dla mnie piosenkę. Jestem z tego dumny. Dodali mi kurażu.

 

PAP Life: - Nie byłeś przekonany do tego projektu?

 

M.Sz.: - To nie była oczywista decyzja. Kiedy przyszedłem z moimi wątpliwościami do H.B.Burnama, on powiedział mi coś bardzo pięknego : „Mietek, mnie nie obchodzi ile ty masz lat, jak wyglądasz, jaki masz rodzaj głosu czy akcentu. Mówisz językiem, który dotyka mojego serca i ludzie na całym świecie taki język rozumieją - to jest język duszy”. Powiem szczerze, że piękniejszego, profesjonalnego komplementu nie słyszałem w życiu. Ponieważ H.B. jest dla mnie autorytetem jako muzyk i człowiek - to mnie przekonało, żeby opowiedzieć swoją historię, w międzynarodowym składzie i po angielsku.

 

PAP Life: - Bardzo ciepło wypowiadasz się o swoich amerykańskich przeżyciach. Czy to znaczy, że planujesz jeszcze wrócić do Los Angeles?

 

M.Sz.: - Mam tam zaprzyjaźnione domy. W średnim wieku nieczęsto zdarzają się przyjaźnie, które są na całe życie. Myślę, że takie szczęście mnie dopadło. W Stanach poznałem przyjaciół Wendy - dobrych, wartościowych i inteligentnych ludzi. Odkrywać Amerykę widzianą ich oczami – to przywilej i najprawdziwsza przygoda.

 

PAP Life: - Jakie są twoje dalsze plany? Czy będziesz kontynuował amerykańską przygodę?

 

M.Sz.: - Teraz zaczynamy grać koncerty. Zaprosiłem Wendy i dwóch kolegów z Ameryki oraz muzyków z Polski, żeby jeszcze raz spotkać się na tym „moście przez ocean” i połączyć siły podczas występów dla polskiej publiczności. Już w niedzielę zagramy w radiowej Trójce. We wtorek odbędzie się koncert promocyjny w warszawskim klubie Palladium. Mam nadzieje, że w przyszłości sprowadzimy do Polski wspomniany już chór gospel - „Life Choir” z Los Angeles i zagramy całą trasę z nimi.

 

Rozmawiała Agata Żurawska(PAP Life)

 

powrót