wywiady i prasa

25.11.2011, Portal Kulturaonline.pl 2011

Wendy mówiąc wprost cóż to za szalony pomysł, żeby  jechać na drugi koniec świata do Polski znaleźć  nieznanego w USA Mietka i nagrać z nim pełną płytę?

 

Wendy: Rzeczywiście jak teraz tak słucham to wydaje mi się to szalone (śmiech). Nasza znajomość zaczęła się od projektu "Poland why not?". W 2007r. przyjechało do Warszawy 6 amerykańskich producentów , żeby pracować z 6-7 muzykami z polski. Organizował to Brian Allan, szkocki entuzjasta nowych idei artystycznych i polskiej muzyki. Oboje z Mietkiem byliśmy wtedy zaproszeni i tak się zdarzyło, że oboje spóźniliśmy się kilka dni na inaugurację projektu, więc siłą rzeczy zostaliśmy do siebie przypisani . Po przyjeździe do Polski od razu udaliśmy się do studia i zaczęliśmy pracować. Wtedy  zupełnie nie wiedziałam kim jest Mietek, co potrafi, nie znałam też polskiego - teraz znam kilka słów. On też nie wiedział kim jestem. Po chwili już, gdy tylko go usłyszałam, byłam poruszona jego głosem. Napisaliśmy przez tydzień kilka piosenek, potem musiałam wyjechać, ale postanowiłam wrócić i nagrać demo tych utworów. Mietek nie miał obiekcji. Przyjechałam miesiąc później i tak się zaczęło.

 

Ta płyta poraża swoją pozorną prostotą. Jednak kiedy się w nią wsłucha widać jej głębię, dopracowanie każdego słowa i każdego wypływającego z niego sensu. Jak tego dokonaliście?

 

Wendy: Ta lekkość i pozorna łatwość wymaga dużo pracy. Chcieliśmy nadać brzmieniu naturalność i beztroskę, ponieważ sercem muzyki jest właśnie prostota. Najtrudniej jest pokazać właśnie to, co oczywiste i nie jest to  takie łatwe. Tutaj wielkie zasługi ma sama osobowość Mietka, który jest bardzo emocjonalny i głęboki, bogaty wewnętrznie. Każda stworzona przez niego piosenka niesie z sobą wiele poziomów.

 

Mietek: Każda sztuka dąży ku esencji, do  najprostszego też. Uważam, że piosenka to połączenie trzech sztuk : to muzyka - brzmienie i wybór każdego dźwięku,  rytm, aranżacja, każda pauza ; to słowa , literatura ; to wreszcie interpretacja obu wymienionych. Moją ambicją jest  jak najlepsze połączenie tych trzech. Po angielsku było to dużo trudniejsze ,  ponieważ nie czuję go tak,  jak polskiego. Musieliśmy z Wendy sporo czasu spędzić nad tym  tekstami, zbadać skojarzenia,  różne odcienie słów,  znaczenia idiomów, żebym mógł świadomie wybierać. A trzeba jeszcze dodać, że na początku nie mieliśmy w planach nagrywania płyty, tylko napisanie paru  piosenek. Z tych kilku zrobiło się  30. Wtedy postanowiliśmy, że zrobimy płytę.

 

Prostotę, o której mówimy najlepiej  widać w utworze „No Angel”. To piosenka, która w  lekki sposób mówi o tym jak  nieidealni jesteśmy , jak próbujemy sobie z tym radzić . Jak powstawała?

 

Mietek: To idealny przykład naszego współdziałania. Piosenka powstała po drobnej sprzeczce, która zakończyła się tym, że  Wendy powiedziała "przecież nie jestem aniołem", odpowiedziałem, że ja też nie i wtedy  podchwyciłem  te dwa wersy. Powiedziałem , że to świetny materiał na piosenkę . Na tym  zaczęliśmy budować tekst.

 

Jaka jest wasza recepta na napisanie dobrego tekstu?

 

Wendy: To prawdziwe wyzwanie. Najczęściej pisaliśmy słowa wspólnie. Powstawały od razu po angielsku , co było dla Mietka , jak już wspominał, trudniejsze niż po polsku. W niektórych jest więcej mojej lub jego inwencji. Część tekstów odrzuciliśmy , czasem też  się  kłóciliśmy. Denerwowało mnie czasem że Mietek odrzuca jakieś moje pomysły, ale na tym ta praca polega nie da się stworzyć czegoś ostatecznie wyszlifowanego bez włożenia w to emocji, wysiłku, starań, trudu. Nie brzmiałoby to wszystko tak jak brzmi teraz gdyby nie to ścieranie się, dyskutowanie i spieranie. W ten sposób dochodzi się do dobrych owoców.

 

Jakie są korzenie tego albumu? Brzmi on z jednej strony bardzo amerykańsko, ale też słychać w nim tę słowiańskość Mietka, którą znamy choćby z „Dumki na dwa serca”.

 

Wendy: Mamy tutaj wiele korzeni muzycznych. To jak most między kulturami. Album w odróżnieniu od poprzednich płyt Mietka jest bardzo gitarowy. Głównie nagrywaliśmy z jedną akustyczną gitarą lub z keybordem, tak żeby wyszedł materiał, który można śpiewać bez większej oprawy, tak po prostu.

 

Mietek: Możesz to śpiewać tak sobie, jak swoją własną piosenkę. Dla mnie to surowe granie też jest nowe, ale czuję jego prawdziwość, lubię tak..I cieszę się, że każdy będzie mógł sobie siąść z gitarą i zagrać, zaśpiewać te piosenki. Połączyliśmy różne gatunki, inspiracje folkiem, rock&roll'em podszytym bluesem, melodyjną balladą i world music. Wyszedł niezły miks, mój drobny tribute dla amerykańskich gatunków, stylów.

 

To już 7 album Mietka, a ludzie wciąż wracają do jego „Dumki na dwa serca”

 

Wendy: Tak, to bardzo ważne, żeby śpiewać z wnętrza siebie, swojej tradycji, żeby znaleźć piosenki, które oddają kim naprawdę jesteśmy, co jest w nas. Taki jest właśnie ten utwór. Przemawia do ludzi i jednocześnie jest idealny dla wykonawcy. Wielki piosenkarz połączony z odpowiednią piosenką to naprawdę coś.

 

Czy czujesz, że na tej płycie znalazł się kawałek, którego nikt inny tak nie poczuje i nie zaśpiewa jak właśnie Mietek?

 

Wendy: Myślę, że będzie to utwór, który jako jedyny sama napisałam "long way". Mietek od razu go podchwycił, wręcz wchłonął. Nie wiem czy ktokolwiek inny byłby w stanie tak poczuć i tak wykonać ten utwór jak on to zrobił. Podobnie jest z piosenką „dreamer in you”. Ludzie będą to po nim  śpiewać, ale nikt  tego tak nie zrobi jak on - to jest w jego krwi.

 

Na płycie pojawiają się też polskie akcenty. Przede wszystkim jest tam jeden polski utwór.

 

Mietek: Bardzo chciałem mieć taki polski element , choćby w jednej z piosenek. Wszystko i najbardziej lubię robić po polsku . Ten kawałek to ukłon w stronę mojej publiczności i specjalna dedykacja dla tych, którzy lubią moje teksty. Kiedyś pojechałem do USA nagrywać wokale . Byłem chory. Nie mogłem nic nagrać  , więc szperaliśmy w archiwum z Wendy i  znalazłem tę piosenkę, napisaną z Gary Baker'em. Od razu wiedziałem, że to jest coś dla mnie. Wendy się zdziwiła, bo było to pierwotnie pisane na jakiś hit country czy coś takiego, ale ja zobaczyłem w niej mój potencjał energii i optymizmu.  Przearanżowaliśmy ją po mojemu i przez 3 tygodnie pisałem  ten tekst. Zmieniałem ciągle słowa, wplatałem nowe opowieści, chciałem jak najprościej napisać kilka zdań o tym, że zmiana na lepsze jest możliwa , że dużo zależy od nas. Nadzieję mam na swojej chorągwi . :))

 

Drugim bardzo polskim akcentem na płycie jest duet z Basią Trzetrzelewską. Jak doszło do jego powstania?

 

Mietek: Z Basią poznaliśmy się w 1999 r, kiedy wręczała mi Fryderyka za wokalistę roku. Dowiedziała się wtedy, że mam jechać na Eurowizję. Rzekła, że mnie tam szkoda. Miała rację, wiem już , że nie dla mnie są miejsca, gdzie nie chodzi  o muzykę.  W 2000 roku  planowaliśmy nagrać coś razem, ale dopiero teraz udało się to zrealizować i to w dwójnasób, dubeltowo : Basia zaprosiła mnie na swoją ostatnią płytę , gdzie nagraliśmy razem „ Wandering '' , a ona nagrała na mojej - „ Save The Best For Last '' - wielki przebój Wendy , wylansowany przez Vanessę Williams.

 

Wendy : do tej pory tylko kobiety śpiewały tę piosenkę. To jest też ważne dla Mietka, że ludzie słuchają jej, dlatego , że ją znają i lubią. Piosenka z męskim głosem po pierwsze zdobędzie nową publiczność, a po drugie pokaże tekst trochę w innym świetle. W następnym roku usłyszysz kolejną wersję już tylko z jego wokalem nie w duecie. To będzie cudowne.

 

A jak wpadliście na pomysł duetu Basi i Mietka przy tej piosence?

 

Wendy: Kiedy zaproponowaliśmy Basi, żeby wybrała dowolna piosenkę z albumu i zaśpiewała miała kilka typów, ale ostatecznie zdecydowała się na ten właśnie utwór. Nasze wyzwanie polegało na odnowieniu, odświeżeniu tego kawałka i połączeniu go z ich stylami wykonywania. Chcieliśmy sprawdzić, żeby brzmiał nie całkiem jak czysty i delikatny romans, ale jak świętowanie, jak muzyka do tańca.

 

Planujesz dla Mietka kolejne duety?

 

Wendy: Moje marzenie to jego duety z innymi wokalistami amerykańskimi i polskimi. Wiem, że ludzie uwielbiają go za śpiewanie z kobietami.

 Jest kilku naprawdę cudownych wokalistów, z którymi zapewniam, że będzie brzmiał cudownie.

 

Płyta weszła na razie tylko na rynek polski. Planujecie wprowadzić ją teraz w USA?

 

Wendy: Nie tak od razu. Najpierw chcemy wejść na nowe tereny. Kolejny krok to Wielka Brytania i Niemcy. Mietek ma tam wielu fanów. Może Francja, później Chicago i myślę że Japonia, tam uwielbiają romantyczne historie, a polskie szlaki są tam też przetarte.

 

Czy Mietek jest takim typowym Polakiem?

 

Wendy: Jest przede wszystkim świetnym ambasadorem Polski. Jest bardzo słowiański w swoim wyrazie, emocjonalności, reakcjach, mentalności. Pocztówki z polski powinny mieć wręcz zdjęcia Mietka. To sprawia, że na świecie staje się on egzotyczny i ciekawy. W ogóle Polska jest dla mnie niesamowitym miejscem z tragiczną historią, a jednocześnie tak jasną przyszłością, ze wspaniałymi wzlotami i traumatycznymi epizodami. Ludzie tutaj są rozdarci miedzy przeszłością i przyszłością, a przy tym stoją na skrzyżowaniu wschodu z zachodem. Wiele naszych dyskusji z Mietkiem dotyczyło różnic między Polakami i Amerykanami i  tego, że Polacy są zbyt cyniczni, a Amerykanie zbyt optymistyczni. Mietek sam w sobie jest bardzo polski, ale przy tym z niesamowicie szerokimi horyzontami i otwarty na nowe wpływy.

 

A skoro jesteś taki polski to narzekasz?

 

Mietek: No pewnie, że narzekam. Jak mam powód to nawet nie trzeba mnie zachęcać, tak , niestety, jestem nauczony.  Ale próbuję to zbalansować, bo rzeczy zmieniają się naprawdę. Teraz jestem już zmęczony nawałem pracy, ale dzięki tym doświadczeniom, wierzę, że już wkrótce, kiedy cała rzecz okrzepnie ,  wyłoni się wreszcie ten nowy Mietek, na którego czekam..

powrót