wywiady i prasa

12.06.2009, ŚPIEWANIE TO MOJA WIELKA PASJA

"Od zawsze. Dziwiłem się, że ludzie się dziwią, że ja się dziwię, że to dla nich jest dziwne/śmiech/..."


Rozmawiała : RENATA ĆWIK

 


Uznawany Pan jest w Polsce za jednego z najlepszych wokalistów, ma na swoim koncie wiele występów na festiwalach, przeglądach, konkursach. Ale jak to wszystko się zaczęło? Od kiedy Pan śpiewa?

 

Śpiewam od dziecka - i to od najwcześniejszych lat. Od kiedy pamiętam, śpiewania używałem jak języka w kontaktach najpierw z bliskimi, a potem ze światem .

 

Czy ukończył Pan jakąś szkołę muzyczną, konserwatorium?

 

No właśnie, rodzina nie bardzo zadbała o moją edukację muzyczną. Chciano mi chyba, zaoszczędzić trudów dzieci, uczęszczających do dwóch szkół jednocześnie. Kiedy już byłem duży, postanowiłem, że wezmę sprawy w swoje ręce i zdawałem do Akademii Muzycznej. Raz się nie udało, wtedy przez dwa lata studiowałem pedagogikę. Spróbowałem ponownie i zostałem przyjęty do Akademii Muzycznej w Katowicach na Wydział Jazzu i Muzyki Rozrywkowej.

 

Pańskie piosenki traktują o człowieku, uczuciach, emocjach, o Bogu. Czy od zawsze śpiewa Pan o Bogu?

 

Od zawsze. Dziwiłem się, że ludzie się dziwią, że ja się dziwię, że to dla nich jest dziwne
/śmiech/, ponieważ nigdy nie byłem piosenkarzem świeckim ani piosenkarzem sakralnym, zawsze łączyłem sacrum i profanum, chciałem śpiewać o wszystkim, naturalnie, tak jak się rozmawia. Chcę być śpiewakiem kompletnym tzn. śpiewać o ciele ,duszy i duchu ,bo sprawy duchowe są związane z człowiekiem jak oddech. Każdy o tym myśli, każdy to rozważa, każdy ma z tym problem albo się z tego cieszy. Chcąc opowiedzieć prawdziwie i o całym człowieku, dobrze jest mówić o wszystkich sferach życia.

 

Wydał Pan kilka płyt: „Raduj się, świecie - kolędy", „Czarno na białym", „Spoza nas", „Złota kolekcja", „Niby nowy", „Zwykły cud". Jak wygląda praca nad przygotowaniem materiału do krążka?

 

Bardzo różnie. Zdarzało mi się tak zwane natchnienie, czyli szybko powstawała linia melodyczna i słowa, czasem bywało mozolnie, kiedy nie pojawiał się w mojej głowie tekst-historia, dobór odpowiednich słów. Fajna jest praca z instrumentalistami w studio . Lubię pracować w grupie i czasem zdarza się, że wynikiem takiego spotkania jest linia melodyczna, teksty, pomysł na aranżację. Czasem zdarza mi się znaleźć piękny wiersz, śpiewny - tak jak w przypadku piosenki "Spoza nas" skomponowanej przeze mnie do wiersza ks. Jana Twardowskiego. Zwykle praca nad krążkiem trwa parę lat, musi być przemyślana i musi sobie dojrzeć.

 

Współpracuje Pan z wieloma artystami, m.in. z Anną Marią Jopek, Mezo, Pauliną Przybysz z Sistars, Edytą Górniak. Przeczytałam również , że i z wieloma instytucjami, m.in. Teatrem Wielkim, z filharmoniami. Jak układa się ta współpraca? Czy lubi Pan śpiewać w duetach?

 

Śpiewanie to moja wielka pasja. Kocham muzykować! Jestem bardziej śpiewakiem ,który traktuje muzykę jak materię twórczą, przerabia ją na swój sposób, niezależnie od gatunku. Śpiewałem na festiwalach muzyki współczesnej, na festiwalach jazzowych, folkowych i oczywiście-popowych .Śpiewałem oratoria i standardy gospel z chórami .To dla mnie przygoda, kiedy mogę się inspirować innym gatunkiem muzycznym i wprowadzać go do swojej wyobraźni i swojego warsztatu, cieszę się tym, jak dziecko! .

 

Ostatnia płyta, jeśli dobrze pamiętam, to „Zwykły cud". Czym różni się od pozostałych?

 

Zwykły cud - dobry tytuł. Każdy z nas jest zwykłym cudem i tak zwane cuda zdarzają się codziennie, tylko trzeba mieć oczy, żeby je zobaczyć. Musi łuska z oczu spaść... Mimo, że czasem myślimy o sobie źle ,że czasem inni oceniają nas źle - Bóg patrzy na nas inaczej. Kocha nas nie dlatego, że robimy coś złego czy dobrego, tylko po prostu dlatego, że jesteśmy ,bez przyczyn. I że nigdy takiego samego nie ma, nie było i nie będzie. To, że jesteśmy i jacy jesteśmy, nie jest przypadkowe, jest w tym jakiś plan i trzeba go odkryć.

 

Na scenie ma Pan świetny kontakt z publicznością. Jak jest z tremą, jeżeli taka istnieje? Jak sobie Pan z nią radzi?

 

Czasem pogadam z ludźmi, czasem pogadam z Bogiem, czasem pogadam z samym sobą /śmiech/. Dużo zależy od ludzi. Zawsze jestem otwarty na kontakt, w związku z tym wiele zawdzięczam ludziom, których spotykam przed koncertem, na przykład tak jak teraz, kiedy siedzimy i rozmawiamy. Zdaję sobie sprawę, że być może dla niektórych to jedyne spotkanie w życiu ze mną i chcę im dać wszystko , co najlepsze, i nieważne czy jest to Nowy Jork, czy małe miasteczko w Polsce lub gdziekolwiek indziej . Nie ma dla mnie taryfy ulgowej , co pozwala mi się skoncentrować .To, że jestem oczekiwany ,że moje śpiewanie zapuściło korzenie w ludziach, że mogę być dla nich inspiracją do większych rzeczy w życiu - jest dla mnie zwykłym cudem .

 

Przeglądając Pana trasę koncertową, zauważyłam, że bardzo często koncerty odbywają się w małych miejscowościach, jak np. Tarnogród. Dlaczego?

 

Z przyjemnością, z wielką przyjemnością do takich miejsc przybywam, bo uważam, że ludzie mają tu czas i przestrzeń, żeby mnie wysłuchać. Wtedy mogę dać więcej. Poza tym Polska składa się głównie z małych miejscowości, taką mamy strukturę. A ja to lubię, dopełniamy się.

 

Do Tarnogrodu przyjechał Pan na zaproszenie ks. Andrzeja Łuszcza. Od jak dawna się znacie?

 

Lubię Andrzeja, uważam, że to wyjątkowy człowiek i trzeba takich ludzi hołubić i pomagać, bo dają co mają najlepszego. Andrzej sam muzykuje, uprawia różne sporty, ma nawet wyraźne osiągnięcia. Umie zorganizować siebie i innych - to niezwykła zaleta.

 

Co Pan myśli o wydanej przez niego płycie „Sercem śpiewane"?

 

Świetnie, że znalazł siły, środki i ludzi , aby swe zamierzenia zrealizować. Myślę, to doskonały przykład dla innych, bo trzeba realizować swoje marzenia.

Dziękuję bardzo serdecznie za rozmowę. Myślę, że miło będzie Pan wspominał nasze miasto - miasto trzech kultur.

Dziękuję.

 

 

powrót