wywiady i prasa

18.11.2009, Wywiad 2009 - Familia

... Ameryka - paszcza lwa, ale jest inaczej kiedy lew jest oswojony, zna cię , lubi i docenia. Można zobaczyć świat jego oczami, i wtedy nic już nie będzie takie same...

Co jakiś czas pojawia się Pan z jakąś piękną polską piosenką, np. w Opolu z utworem „Bajka, że to ja", albo na koncercie z utworem „Siedem czerwonych róż", a potem znika. Gdzie Pan jest, gdy Pana nie ma?

 

Pracuje , jak każdy. Pisze teksty, komponuję, nagrywam, siedzę nad aranżacjami, produkcjami i - przede wszystkim - gram koncerty w kraju, czasem poza granicami. Wywiaduję, w prasie, radiu , telewizji, nakręcam teledyski. Żyję intensywnie moja praca, którą często miesza się z życiem, na które też muszę mieć czas przecież. Żyję w ciele i w duszy, staram się dać im wszystko, czego potrzebują, żeby harmonijnie rozwijać się każdego dnia. Uprawiam też z upodobaniem mój wielki ogród, a marzę - żeby założyć park, znam się na tym.


Pracuje Pan nad nowym anglojęzycznym projektem, czy mógłby Pan coś więcej o nim opowiedzieć? Czy ten projekt spełnia jakieś Pana marzenia, których nie mógł Pan zrealizować w Polsce?


Agnieszka Holland powiedziała, że z polskimi aktorami pracuje się dokładnie tak samo jak z Leonardo DiCaprio, czy Edem Harrisem, różnica jest tylko taka, że polscy aktorzy zarabiają mniej pieniędzy.

 

Czy ci ludzie, z którymi pracuje Pan w USA są zupełnie inni niż ci, z którymi pracuje Pan w Polsce?

 

Ludzie są ludźmi, wszędzie jest tak samo-raz gorzej, raz lepiej. Czasem zdarzają się takie niezwykle artystyczne spotkania, kiedy ludzie zafascynowani nawzajem swoją pracą, osobowościami, chcą zrobić coś razem, dać sobie i innym inspiracje, spróbować razem nowych dróg. Zwykle ma się z tego wielką przygodę i masę problemów - czas, forsa, różnice kulturowe, mentalne, językowe, dyskomfort wyrwania z gniazda... Kocham muzykowanie i tę prace , a Wendy Walkman - producentka, autorka , kompozytorka i wokalistka - traktuje ją tak samo. Ameryka - paszcza lwa, ale jest inaczej kiedy lew jest oswojony, zna cię , lubi i docenia. Można zobaczyć świat jego oczami, i wtedy nic już nie będzie takie same . Sam jestem ciekawy , jakie będą owoce tego spotkania . Na dziś wiem, że nie jestem juz taki sam, czuje zmiany...

 

Podobno obawia się Pan, jak Pana fani przyzwyczajeni do polskich piosenek zareagują na Pana angielskojęzyczny repertuar. Ja jestem Pana fanką, i płytę angielską kupię, ale jestem „człowiekiem języka polskiego" i zastanawiam się ciągle, czy będą jeszcze płyty z Pana „zostawionymi" piosenkami, z „Bajką, że to ja", z „Siedmioma czerwonymi różami"? I czy szykuje Pan jakieś nowości także po polsku?


Wendy Waldman nie mówi po polsku, więc , naturalnie, cala płyta powstała w angielskim. Próbowaliśmy tłumaczyć i nagrać dwie wersje, ale polski jest inny, nie dało się po prostu przełożyć tego, co Wendy napisała , a pisze dobrze. Ale napisałem jeden polski tekst, który będzie na tej płycie. Poza tym nagrywam po polsku w projektach innych artystów. Mam plany na kolejne płyty po polsku.


Jest Pan mistrzem duetów. Ja nie mam polskich duetów bardziej ukochanych niż Pan plus Lora Szafran, Pan plus Grażyna Łobaszewska, czy bardziej komercyjny Pan plus Edyta Górniak? Czy planuje Pan jakieś nowe projekty z tymi lub innymi polskimi wokalistkami?

 

Dziękuję. Jasne, że planuję, ale na razie nie obwieszczam, jeszcze przed szczęśliwym finałem. Lubię łączyć osobne światy, lubię , kiedy opowie się na dwa głosy fajną historię , która jeszcze pięknie zabrzmi.

 

Wiem z wcześniejszych wywiadów, że lubi Pan podróżować. Kiedy ostatnio z Panem rozmawiałam wybierał się Pan bodajże do Chin i Izraela... A gdzie jest w tej chwili Pana dom, bo się trochę zgubiłam: w Warszawie, Krakowie, pod Kaliszem? Czy może już w USA?


Jestem kaliszaninem, który mieszka w Warszawie i pod Kaliszem. A podróżuję przede wszystkim po to, żeby lepiej poznać człowieka. Mieszkałem też we Wrocławiu, w Turku i wiele lat na krakowskim Kazimierzu. Chciałbym na zimy wyjeżdżać gdzieś do słońca, wtedy byłaby pełnia.

 

Jak odnajduje się Pan w języku angielskim i codzienności Ameryki? Czy znosi Pan trudy zmian i podróży tylko dlatego, że chce Pan realizować muzyczne marzenia czy czuje się Pan w tych ciągłych rozjazdach jak ryba w wodzie?

 

Angielskiego ciągle się uczę. Teraz jestem na etapie chwytania i rozumienia różnych akcentów. Niewiele wiedziałem o prawdziwych amerykach - bo jest" ich" wiele - to niebywały eksperyment na ludzkości. I piękny kawał świata. Tygiel kultur, tradycji. Ta rozmaitość daje niespotykane gdzie indziej inspiracje dla sztuk, w tym muzyki. To inny świat wykonawczy i odbiorczy, bardzo rozwinięty. Jadę po przygodę, naukę, rozwój, wyzwanie, wreszcie - po naturalne dokończenie czegoś , co zacząłem robić z Wendy Waldman dwa lata temu. Mamy juz 20 piosenek, wybieramy najlepsze, produkujemy, udetalamy, dopieszczamy teksty, nagrywamy wokale - normalna, żmudna praca. Uwielbiam to !


Kiedy ukaże się nowa płyta, nad którą teraz Pan pracuje?

 

Wtedy, kiedy będzie gotowa ! To tez dla mnie coś nowego i świetnego.


I kiedy będzie można liczyć na więcej Pana koncertów w Polsce?

 

Proszę pytać organizatorów koncertów i menagment. Mam teraz najlepszy okres w życiu i mogę grać, choćby codziennie. Mam też świetny zespół i duży repertuar, różne projekty. Cieszy mnie ta praca i jestem za to wdzięczny Bogu i ludziom.

 

powrót